12 listopada 2011

Mrocznie

Tamtej zimy zakupiłyśmy z koleżanką Merino Worsted na ebayu po okazyjnej cenie, 20 zł za motek. Aż żal było nie brać. Włóczka poleżała rok, nabrała mocy prawnej i w napadzie natchnienia we wrześniu, w pociągu do Poznania i z powrotem wydziergałam takie coś:



Pół rękawa czekało na dorobienie miesiąc.... Wyszło 45 dag wełny na drutach 5mm. Włoczka jest wspaniała, mięsista, ciepła, sama schodzi z drutów:)

14 komentarzy:

  1. Jest śliczny<szybka jesteś w dzierganiu!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkie Twoje sweterki są piękne, ten równieź.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudny !!!Ty to naprawdę wyposażona jesteś na zimę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. no i w gotowym sweterku też wygląda przepięknie ;))) no ale Twoje sweterki zawsze są super!

    OdpowiedzUsuń
  5. O takim tempie to ja sobie mogę tylko pomarzyć ;( Lata temu jechała ze mną pociągiem, relacji Warszawa - Łódź, pewna pani, która robiła mały sweterek, patrzyłam na jej ręce i dostałam oczopląsu, takie tempo miała, wyobrażam sobie, że Ty właśnie w takim samym tempie robisz swoje swetry, wow !!!
    A sweterek cudny !!!

    OdpowiedzUsuń
  6. przepiękny ten sweterek a kolor super;-)Pozdrawiam i zapraszam do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam dwa sweterki do zrobienia.
    Wystarczy bilet nad morze i powrót?:)
    Jesteś niesamowita.
    Takie coś, cudne.
    Gorąco pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Asiu, to kolejne wspaniałe dzieło! Jak ja bym chciała dopracować się kiedyś choć w małej części zawartości Twojej cudownej komódki:) Ula
    ps. ale mi się dzisiaj nie chce pracować...

    OdpowiedzUsuń
  9. Śliczny sweterek, a tempo imponujące.

    OdpowiedzUsuń