13 lipca 2016

Babciny pled

Nie lubię szydełkować, co nie raz deklarowałam. I własnie dlatego, w ramach wzmacniania charakteru ;-), wzięłam się za największą robótkę mojego życia - pled z babcinych kwadratów. Mam mnóstwo resztek poskarpetkowych, materiał solidny, bo wełna. I zaczęłam kombinować. Ma być 12 kwadratów, na razie jest 6, a w sumie to 5, bo jeden mi coś nie pasuje. Daleka droga do Rio, jak mówi stare porzekadło, ale wciągnęło mnie ogromnie. Trzymajcie kciuki!

babcine kwadraty na pled



4 lipca 2016

Tatrzańskie obrazki

Widok na Polanę pod Kopieńcem


Kuźnice z Nosala


Widok z Nosala w kierunku Giewontu


formacja skalna na Nosalu


efekt pracy kornika drukarza


na Ścieżce nad Reglami


Siklawica


widok na Ścieżkę nad Reglami, dalej było okropnie :-)





26 czerwca 2016

Koralikowy lariat

Dziergałam ten lariat jakieś dwa lata z przerwami, bo mnie ta robota okropnie nudziła. Rok temu uszyłam kulki, miesiąc temu dokupiłam końcówki, a teraz całość czeka, aż ją posklejam.... tempo mam zawrotne w moich robótkach. Koraliki to Toho 11/0 Frosted Apollo w kolorze turkusowym, są bardziej zielone niż na zdjęciach.





25 czerwca 2016

Skarpetki czerwcowe

Oto udało się zrealizować czerwcowy projekt z serii 12 par skarpet w 2016 roku właśnie w danym miesiącu. Skarpetki są dla Męża, dlatego takie szarawe, ja wolałabym feerię barw. Wełna to Trekking XXL.

A w ramach dodatku - malutka koteczka, której zimą uratowaliśmy życie. Zostało nam 200g kota podrzucone w czasie mrozów, zarobaczone i zaropiałe, ze złamanym ogonem. Trudno sobie nawet wyobrazić, jaka była jej historia. To najwierniejszy kot pod słońcem.





23 czerwca 2016

Szal w pawie piórka

800 metrów i 200g przepięknej wełny skarpetkowej Lang Yarn Degrade przerobiłam na szal, w którym wykorzystałam stary wzór zwany pawie piórka. Mnie się podoba :-) I na dodatek nasz pies, miał być niby szpic, ale to raczej łajka jakucka. Lubimy ja coraz bardziej :-)





4 czerwca 2016

Skarpetki majowe

Kontynuuje dzierganie skarpet, te zrobiłam dla Męża, są przepiękne, czego nie oddają zdjęcia. Ich uroda jest zasługą wełny Trekking XXL w niesamowitej mieszance kolorystycznej: kilka odcieni brązu plus coś pomiędzy bordo a wrzosem. Czerwcowe już się dziergają, będą czarować szarościami.








29 maja 2016

Kwietniowe skarpetki

W tym roku nie mam nawet czasu na wydzierganie więcej niż 12 par skarpet... gdyby nie to postanowienie, to pewnie nie skończyłabym żadnej robótki. Jest ciężko. Na szczęście dzień jest długi i dziergam w busach. W domu są inne wyzwania i obowiązki, no i czasem przyjemności ;-) Zatem -  skarpetki z wełny Trekking XXL. I naprawdę jestem dumna z siebie, bo ta pięta z pogłębiającym klinem to mój autorski pomysł.






26 maja 2016

Ośmiokąt

Jeśli mam już coś wydziergać szydełkiem - to filetem. Zimą mnie natchnęło i zrobiłam taka serwetę z kordonka Perle 5. Potem serwetka pokryła się kurzem, aż sobie o niej przypomniałam w ubiegły weekend, dokończyłam ostatnie 3 rzędy i jest. bardzo mi się ona podoba.




I jeszcze na dodatek : karmienie kóz modrzewiem. Robię za podpórkę ;-)




22 maja 2016

Trójkolorowa serwetka

Udało mi się skończyć serwetkę zaczętą w lutym.... W tym miesiącu miałam wielki zapał, zaczęłam kilka rzeczy, a teraz je kończę. Co nie znaczy, że nie zaczynam następnych..... Serwetka powstała ze wzoru z gazetki Sabrina Robótki 6/2016. To już druga z tego wzoru i nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa, bo ten model wyjątkowo mi się podoba.





21 maja 2016

Chustka z liściami

To jest robótka z rodzaju tych, co do włóczki dopasował się wzór. Szlachetna wełna z jedwabiem leżakowała lat kilka, aż spotkałam wzór Sring Spirits Shawl. I zrobiłam. Po raz drugi, bo bardzo mi się podoba ten liściasty szlak. I jakoś pasuje do różowego :-)







8 maja 2016

Moherowy szal

Zaczęłam go w lutym, zrobiłam dwa kolory, a w tym tygodniu go dokończyłam. Wydatnie pomógł mi w tym serial " Poldark" :-) Serial polecam!!!!
Szal jest leciutki, to zaledwie 100 g przy 800 metrach moheru z jedwabiem, mocno ekskluzywny. Kolory wybrałam ciepłe, choć wyszło jakoś smutno. Na pewno będę go nosić.
Włóczka: Rowana Kid Silk i Gringrasco Kid Seta, druty 4mm, szerokość 110 oczek.





29 kwietnia 2016

Zachód słońca


Tak nazywa się kolor włóczki Mirella z Włóczek Warmii, z której zrobiłam nową chustkę. Wzór mi sie ogromnie spodobał, a robiło się przyjemnie. Wzór nazywa się Spring spirits shawl i jest darmowy na Raverly. Polecam!
A na deser kózki :-)





20 kwietnia 2016

Albanetta Rogalik

Yellow Mleczyk, projektantka chust, poprosiła mnie o przetestowanie swojego pomysłu, Albanetty Rogalik. Poczułam się ogromnie zaszczycona, mocno się sprężyłam i zrobiłam :-) Chusta ogromnie mi się podobam, wyszła ogromna, ma długość po zblokowaniu 3,5 metra. Zrobiłam ją z Fabel skarpetkowej na drutach 4mm, wyszły mi 3,5 motka. Polecam ten wzór !








17 kwietnia 2016

Skarpetki marcowe

Zaczęte, owszem, w marcu, ale zrobienie ich zajęło mi miesiąc..... Wełna to Zitrona trekking XXL w wyjątkowym zestawie kolorów. Az mi teraz żal, że nie zrobiłam z tej włóczki czegoś innego.....




28 marca 2016

Posucha

U mnie mało robótkowo, ale że nie potrafię siedzieć z pustymi rekami, to coś tam powstaje, ale poziom zaawansowania tych dzieł jest niewielki. Idzie ciepło, zatem ani kolejny szal, ani wełniane skarpetki się nie przydadzą.....

Chustka powstała w ramach utylizacji wełny 100purewool Merino Fingering Singles, która zostałam po jakimś dawnym projekcie z czasów wielkiej fascynacji południowoamerykańskim merino.
A skarpetki, to oczywiście Trekking XXL w kolorze zielonego moro i wrzosowych wstawek.





A na deser marysieńka, która się w tym tygodniu powinna okocić :-) 




19 marca 2016

Siadłam wreszcie do maszyny

Rano przyświeciło słonko, dom się rozjaśnił, ale tez wyjrzały na mnie z katów różności do posprzątania. Wpadłam więc w szał porządków, aż zupełnie padłam. Postanowiłam więc w ramach odpoczynku coś uszyć, bo na maszynę do szycia tęsknie mi się od dłuższego czasu spoglądało. Na nic skomplikowanego nie mam ani sił, ani pomyślunku, zatem uszyłam kosmetyczkę. A jakoś tak dobrze mi szło, że machnęłam obrus z kawałków :-) 4 godziny nad maszyną były tego popołudnia niezwykle owocne :-)