6 stycznia 2018

Nowe uprzędzionki

 Latem farbowałam czesankę niemiecką, dość szorstką wełnę łatwą do uprzędzenia. Zimą przędłam, bardzo powoli, bo przędzenie to nie mój ulubiony rodzaj aktywności. Potroiłam uprzędzioną nić metodą navajo. Mam tego 277metrów przy wadze 172g.







Miałam w zapasach 200g tak zwano niedoprzędu, który można wrobić jak zwykłą włóczkę, a ja ją uprzędłam, wyszło całkiem przyjemnie :-) 



Mam taki plan, aby uprząśc wełny na swter, wszystko ma byc w odcieniach zieleni, zebrałam taki zestaw, a teraz - do pracy, poproszę o mocne kibicowanie :-) 











3 stycznia 2018

Farbowanki

Koniec grudnia przyniósł mi w prezencie 10 dni, w czasie których nie musiałam jeździć do Krakowa. Wykorzystałam ten czas nie tylko na gospodarskie zaległości, ale także na moje hobby.  Za oknem czas jest szary, a u mnie bardzo kolorowo :-) farbowałam wełnę metodą garnkową, wełnę zanurzoną z małej ilości kwaśnej wody posypywałam farbkami, potem się gotowało, a potem była niespodzianka, jako że zabawa kolorami po nocach to ciuciubabka. Nie mogłam dospać rana, żeby podziwiać nowe moteczki :-) 

















1 stycznia 2018

Podsumowanie robótkowego roku 2017

Od kilku lat  sumuję to, co udało mi się zrobić, w ten sposób widzę, jak ewoluuje moje hobby. W tym roku rozwinęłam kolejna dziedzinę, to jest farbowanie wełny. A zatem było tak, ukończyłam:

5 swetrów
6 czapek
10 chustek
1 szal
16 par skarpet
2 serwetki na drutach
10 serwetek szydełkiem
1 koc skończyłam, drugi mam w połowie
9 uprzędzionych motków, co daje ponad kilogram nici gotowej do dziergania
3 motki sa uprzędzione, ale czekają na dokończenie

Do tego szyłam, głównie sukienki, których tutaj nie pokazuję. Nawet nie pamiętam, czy robiłam jakieś koraliki, bo mam kilka sznurów niedokończonych, pamięć jednak zawodzi.

Na koniec roku zrobiłam szydełkiem małą serwetkę z kordonka Aida 10 Coats w ramach utylizacji kordonków.



30 grudnia 2017

Ostatni ukośnik

Najpierw była czesanka, która zakupiłam na Etsy, jakoś mnie oczarowała. Rok temu byłam zielona w tym temacie i jakoś mnie zaskoczyło to, że wełna islandzka gryzie wściekle. Uprzędłam, drapała mnie w czasie przędzenia, a jak już zaistniało z pół kilometra nici, to postanowiła z robić ukośnik, bo na nic innego nie miałam pomysłu. Nie jestem zadowolona. Kolory są piękne, ale wyszło jakoś tak.... po moczeniu przez pół dnia w eucalanie wełna trochę zmiękła, ale nadal do szyji bym jej nie przyłożyła....
Ponadto obiecałam sobie, że to ostatni ukośnik w mojej karierze. Ciekawa jestem, czy wytrzymam ;-)

(zdjęcie ze strony Etsy)







29 grudnia 2017

Serwetka w zieleni

Dawno nie dziergałam serwetek, ale się trochę zmusiłam i oto jest nowa. Bardzo mi się podoba, ciemna zieleń jest bardzo stylowa. Drugi raz robiłam z tego wzoru, poprzednią można obejrzeć TU. Zrobię jeszcze jedną, beżową.





A to mój nowy pled. Mam już 29 kwadratów z zaplanowanych 48. Przez to, że w busach kierowcy żałują światła, trochę stoję z tą robotą. 


Uruchomiłam skaner i dzielę sie przy okazji wzorem na tę piękną serwetkę. Pochodzi on z gazetki Sabrina Robótki 4/2014. 






27 grudnia 2017

Zabawa kolorami

Internet jest pełny inspiracji, zachęca do próbowania nowych rzeczy. Dla mnie takim tematem, który jest bardzo tajemniczy, ale chyba zaczęłam go pojmować, jest farbowanie wełny. 

To wynik eksperymentu, 100g wełny wrzuconej do garnka i polanej trzema kolorami. Jest nawet, nawet :-)

Miałam 200 gramów wełny w kolorze jasno szarym. Wrzuciłam do gara, polałam niebieskim, wyszło trupio blade. Brrr. Pomyślałam sobie, że gdy zaleję to żółtym, to zrobią się zielenie, a gdzie tam, wyszło tak, że chciało mi się płakać nad zmarnowaną wełną. W chwili rozpaczy przyszedł mi pomysł do głowy, że już chyba nic nie popsuję, gdy niewydarzeńca zaleję kolorem zielonym. Efekt przeszedł moje rozumienie :-) Jest cudnie i nie do podrobienia :-) 



Chciałam coś popróbować. Ciemny brąz, granat i bordo zrobiły mi psikusa. Wyszło blado i nijak, poprawiałam zasypując farbkami w proszku, wyszło, jak wyszło. Na jakąś czapkę będzie. 


Przekopałam się przez moje zapasy wełniane i wyszukałam resztek i innych jasnych moteczków z kilogram, farbowanie jeszcze się odbędzie, ale czekam na jaśniejsze dni. 



26 grudnia 2017

15 i 16

Liczę pary skarpet, które wykonałam w mijającym roku i wychodzi, że jest ich 16. Rekordu sprzed kilku lat nie przebiję, a wydziergałam wtedy par 27.
W grudniu z drutów zeskoczyły skarpety z wełny Debbie Bliss Rialto Luxury Sock. A tu ciekawa historia, bo zakupiłam je na ebayu w Wielkiej Brytanii i wraz z przesyłką wyszło mi taniej niż w polskim sklepie. Do tego koszt przesyłki to 1,5 funta, co jest dwa razy taniej niż przy pomocy Polskiej Poczty.....
Mój aparat zupełnie nie radzi sobie z zieleniami, ale coś widać.




Drugie zaś ślicznotki zostały wykonane z wełny Schoeller+Stahl Fortissima Colori Socka Color. Byłam ambitna i na skarpetkach wyrobiłam ażurek.  Jest inaczej :-) 





25 grudnia 2017

Prostota

Zima mnie zawodzi, jest tak ciepło, że nie można przewietrzyć swetrów z grubej wełny i alpaki.... co nie oznacza, że nie można dziergać kolejnych ocieplaczy :-) I tak właśnie zrobiłam, zmieszałam wełnę estońska zakupioną tu , ręcznie farbowana na żywe kolory, żeby zaś nie było bardzo pstrokato pomieszałam z jasno szarą cienką wełną. I jest nowy sweter :-) jestem zadowolona :-)