20 lutego 2017

Skarpetki lutowe

Wyszły wyjątkowo piękne nowe skarpetki z wełny Trekking XXL. To zasługa włóczki, rzecz jasna. Dzierganie ich to była prawdziwa przyjemność ze względu na kolory. Mąż też jest zachwycony, a nowe skarpety pasują do nowego mężowego swetra ;-) Sweter, niestety, kupny..... 




18 lutego 2017

Szydełkiem

Realizuję postanowienie noworoczne, że zrobię w tym roku 6 szydełkowych serwetek. Dwie już są :-) Lubię małe formy i wzory rzadkie. jestem zadowolona :-) 






8 lutego 2017

Cytat motywujący

Zajrzałam przypadkiem na stary blog i znalazłam tam wpis o książkach, które kiedyś przeczytałam. jak przez mgłę pamiętam o czym były, wiem, że niezbyt mi się podobały, taka płytka amerykańska obyczajówka, ale Debbie Macomber napisała ciekawą rzecz o robieniu na drutach:

"Nabieranie kolejnych oczek daje poczucie celu i spełnienia. Kiedy cały świat się wali w gruzy, człowiek zaczyna tęsknić za porządkiem. Odnalazłam go w robótkach ręcznych. Czytałam gdzieś, że robienie na drutach obniża stres w większym stopniu niż medytacja . (...) Byłam pewna, że z drutami w rekach i kłębkiem wełny na kolanach pokonam wszelkie przeciwności. Każdy kolejny splot stanowił jakieś osiągnięcie. Zdarzały się dni, kiedy robiłam tylko jeden rządek, ale nawet wtedy miałam poczucie spełnienia."

Ten cytat nadal mi sie podoba :-) Zmotywował mnie do zrobienia porządku w niedokończonych robótkach.... (dwa swetry i dwa szale). 



24 stycznia 2017

Takie ładne ukręciłam

 Nie można być specjalistą w każdej dziedzinie. Mojądziedziną nie jest farbowanie wełny, nie wykluczam jednak, że jeszcze kiedyś się w tym temacie pobawię, ale póki co kupuję gotowe farbowane mieszanki. Tę, o pysznym składzie 75% shetlandu i 25% kid mohairu, zakupiłam u YummyYarnsUK na etsy. Zdjęcie czesanki przed przędzeniem pochodzi ze strony etsy. Udało mi się wyciągnąć ja na tyle, że powstało 400 metrów podwójnej nitki. To na razie mój rekord cienkości :-) Mnie się ta niteczka bardzo podoba :-)








22 stycznia 2017

Skromne początki

Oto moje nowe skarpetki powstałe jako efekt mojej budzącej się fascynacji kolorem zielonym, powstały w wełny skarpetkowej Pro lana pro socks 4 fach nordcap. 


A to ukośnik, choroba prostych robótek mnie zabija. Szukam remedium ;-) Ambitniejsze projekty mam w planach na wiosnę :-) Miało być kolorowo i jest, 100 gramów Lang Yarns Merino 200 Bébé to wyjątkowo miękka wełna, bardzo przyjemna w dotyku. 






3 stycznia 2017

Podsumowanie robótkowe 2016

Zanim zacznę narzekać na znikomość moich działań, to muszę sie pochwalić tym, co było i jest sukcesem. Otóż nauczyłam sie prząść. Zaczynałam w ostatnim tygodniu 2015 roku, ale to w ubiegłym roku rozwinęłam się w tek dziedzinie. 900 gramów wełny uprzędłam w i już nie umiem, żeby kołowrotek stał pusty....

A tak poza tym to niewiele, ale to przez pracę zawodową, której sobie sama przyłożyłam wiedziona jakąś niezrozumiałą dla mnie samej ambicją. Zachciało mi się chemicznych przygód, to je mam, ale czasu zabrakło na robótki.

Powstało:
9 par skarpet
4 szale
11 chustek
2 czapki
4 serwetki szydełkiem.

Poza tym coś tam szyłam, coś koralikowałam.....

A nowe odliczanie zaczynam od zieleni i nowych skarpetek :-)



31 grudnia 2016

Ostatnie dzieła w 2016

Zmotywowałam sie wewnętrznie i skończyłam dwie robótki, które zaczęłam zaledwie we wrześniu. Pierwsza to skarpety z radosnej w kolorze wełny skarpetkowej Opal. Tym samym nie zrealizowałam planu 12 par w 2016, bo te wrześniowe są dziewiątą parą.... 



Miałam trzy motki wełny Lang Yarns Merino 400 lace, która w motku bardzo mi sie podobała. gdy zaczęłam dziergać, urok minął. Jeśli chodzi o kolor, ta chusta bardzo mi sie nie podoba. 





18 grudnia 2016

Nowości

Żyje i działam, choć na polach innych niż dzierganie na drutach. Z nowości to sie wydarzyło tyle, że udało mi sie skończyć prząść ciekawą wełnę z angielskich owiec English Teeswater w odcieniach zieleni. udało mi sie uprząść naprawdę cienko, nie mierzyłam jeszcze. 






Przyroda nie lubi próżni, więc na kołowrotku nowa niteczka w odcieniach szarości:


Postanowiłam spróbować nowej rzeczy w tematach kulinarnych i robię pierwszy mój ser lekko dojrzewający, zobaczę, jaki będzie po 5 dniach. Ser jest z mieszaniny mleka  koziego i krowiego. Robiłam juz sery podpuszczkowe, ale nigdy nie próbowałam zostawiać do dojrzewania, jakoś się bałam, że się zepsuje. 




3 grudnia 2016

Noro jest piękne

Nadal trwa robótkowa posucha. Udało się jednak coś wydziergać, powstał, oczywiście, ukośnik z resztek przecudnej włoczki Noro Silk Garden Sock. Wełna ta jest przepiękna, nierówno przędziona, lekko przekręcona, jakby była przędziona ręcznie na kołowrotku. Zrobiłam z niej niegdyś ten sweter, ale dopiero przy tej prostej chuście doceniłam piękno tej nitki.





20 listopada 2016

Pora na czapki

Bardzo mi z tym źle, że są w naszym klimacie takie pogody, że nie można nosić czapek, szalów, rękawiczek, wełnianego płaszcza i kozaków :-) Choć co do nakryć głowy, to letni kapelusz jest jak najbardziej na miejscu, ale w tym temacie się jeszcze rozwijam. Tymczasem zbliża sie zima, więc musiałam zrobić sobie nowe czapki.

Tę, w odcieniach bordowego, zrobiłam z Mondial Capo Nord, wystarczył jeden motek na drutach 4mm, dodałam najprostszy wzór ażurowy i jestem z efektu bardzo zadowolona :-)




Czarna czapka jest mi zawsze potrzebna, tę zrpobiłam z mojej ulubionej wełno-alpaki Camino Alpaca Bremot oraz moherowej nitki Bergère de France Pure douceur, zrobiłam najprostszy z możliwych model, a teraz widzę, że muszę sobie jeszcze jedna taka zrobić, ale żeby miała coś błyszczącego :-)



A na koniec koza Marysia :-) 





13 listopada 2016

Robótka nie kończąca się

W lipcu bodajże, albo i drzewiej, zaczęłam szydełkowy projekt mojego życia. Robię pled z babcinych kwadratów, kwadraty się wielkości 32 rzędy, olbrzymy. Dziś pozszywałam te, które są skończone...... Jeszcze daleka droga, ale i tak sie cieszę.


Na kołowrotek zaś wskoczyła zielona wełna z owiec angielskich English Teeswater. 







12 listopada 2016

Nic ponad przędzenie

W busach jest ciemno, więc nijak nie da się dziergać, do domu wracam tak zmęczona, że nie chce sie ruszać rękami, zatem w ramach relaksu pozostaje przędzenie. Weszłam na wyższy poziom tego dzieła, na tej czesance uczyłam sie prząść cienko i udało się :-) Zmierzyłam długość nici po podwojeniu i ze 100 g wełny polwarth mam 430 metrów nitki podwójnej :-) Jakże jestem z siebie dumna :-)







29 października 2016

Refleksje o hobby

Jedno moje hobby, chemię, uczyniłam moim zawodem, co wcale nie spowodowało, że nie przestałam jej kochać. Oj nie, ta miłość wciąż wzrasta z każdym wypowiedzianym o niej słowem. Jednakże nauki ścisłe mają to w sobie, że należy mieć od nich odskocznię. W wieku lat pięciu zaczęłam robić na drutach i to stało się moim wielkim hobby. Zaś dziesięć miesięcy temu nauczyłam sie prząść z wykorzystaniem kołowrotka. Nie osiągnę tego poziomu, co w chemii czy w drutowaniu, ale.... w tym momencie, żeby odpocząć, siadam do pedałowania :-) Pantha rei, mawiali starożytni, coś w tym jest.   
A dziś męczę taką wełnę polwarth farbowaną przez YarnArt, złożenie kolorów jest ciekawe: rudy, fuksja i blady błękit. 





22 października 2016

Zwariowany ukośnik

W tym tygodniu byłam dwa razy dziennie przykuta do inhalatora, więc miałam ekstra czas na dzierganie i udało mi sie skończyć kolejny ukośnik z mojej ulubionej wełny Crazy Zauberball. Kolory bardzo mi odpowiadają: szary, buraczkowy i pomarańczowy. Do szarego płaszcza wygląda bardzo elegancko. 








15 października 2016

Wyniki losowania

Dziekuję wszystkim Paniom za udział w mojej zabawie :-) Odbyło się losowanie:



Marto, gratuluję i poproszę o wiadomość z danymi adresowymi :-) 





9 października 2016

Chleb bez wyrabiania

Znalazłam w internecie przepis na chleb najprostszy na świecie, niestety, nie zapisałam źródła tego przepisu.

Składniki:

1 kg maki typ 650
5 dag świeżych drożdży
1 litr ciepłej wody
4 łyżki cukru
2 łyżki soli
4 łyżki octu balsamicznego
po 6 łyżek otrąb, siemienia lnu, sezamu, słonecznika

Wszystkie zmieszać w misce łyżka drewnianą do połączenia składników, przełożyć do foremki, posmarować wodą( ja posypałam mąką). Piec godzinę w temp 180 stopni.

Chleb cudnie wyrósł. I nie było przy nim żadnej roboty oprócz mycia naczyń ;-)