7 września 2020

Poległam

Przyznaję, że w pewnym momencie doznałam pewnego przesytu w dzierganiu skarpetek. Dobrym odpoczynkiem miało być testowanie szala dla Reni. Zadania się podjęłam i ochoczo do niego zabrałam, wzór oparty jest o znany kształt strzałki, już kiedyś robiłam, więc cóż mogło być łatwiejszego.
Wzór nazywa się Feeria Shawl, sama nazwa zobowiązuje, powinno być kolorowo i gustownie. Najpierw źle dobrałam kolory, chciałam coś w niebieskościach i zieleniach, wszystko się zlało, nie było widać paseczków, zaliczyłam więc pierwsze prucie i znów szukanie włóczek. Za drugim razem szło dobrze, liczyłam rzędy i oczka, a w połowie szala, po konsultacjach z innymi testującymi okazało się, że zgubiłam ze 30 rzędów..... drugie prucie. Gdy już zbliżałam się do końca, to znów wyszła moja pomyłka, tyle że zupełnie nie wiedziałam, gdzie ją popełniłam, brakło mi oczek na dokończenie ostatniej partii paseczków , nie wspominając o ostatnim jedno korowym wykończeniu....... I tu porzuciłam dzierganie według wzoru, który testowałam ! i zaczęła się wielka kombinacja zakończona sukcesem, szal wygląda jak powinien, a reszta? Nieważne ;-)

Nie sądziłam, że zwykła strzałka mnie tak wymęczy.....
Strzałkę wymyśliła Martina Behm, a teraz ten wzór ma własne życie, każda wersja jest inna i piękna :-)





2 komentarze:

  1. Zupełnie nie wiem skąd ten tytuł, chusta prezentuje się świetnie - moim zdaniem niczego jej nie brakuje😀 Podoba mi się cieniowana włóczka, zarówno niebieska jak i ta szara.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bokasiu, okazało się, że nie poradziłam sobie z podążaniem za wzorem..... ale chusta wyszła niczego sobie. Włóczki wzięłam z zapasów, jakieś pojedyncze motki, z którymi nie wiadomo, co zrobić.

      Usuń