18 marca 2024

Błękitu mi trzeba

 

Na błękit nad głową trudno się czeka, przez ostatnie lata od jesieni do lata panuje szarość, już nie ma tych słonecznych, mroźnych zim z krystalicznym powietrzem i nieskażoną niebieskością nieboskłonu. Trudno. Całkiem nieźle w ramach koloroterapii sprawują się udziergi, jeśli, oczywiście, dobierze się odpowiednia włóczkę, nie szarą ;-)

Tak zrobiłam tym razem. Wymęczyłam parę skarpetek z Trekkinga XXL Zitrona, ze starych zakupów, a ozdobiłam jest wzorkiem będących luźna interpretacja ryżu, przerabianego 1*4. Mnie się podoba. 



Dla Koleżanki zaś zrobiłam szaliczek ze wzoru Soft Sunday, włoczka ma niezapominajkowy kolor, przeszukałam chyba wszystkie sklepy, by ja znaleźć. Polecam te nić, jest chłodna w dotyku, lejąca, elegancka. To Balance od Zitrona, jest do zakupienia w sklepie e-dziewiarka i dostępna w wielu kolorach. 








4 komentarze:

  1. Oj, trzeba nam i błękitu, i słonecznej żółcieni, i soczystej zieleni, i innych optymistycznych kolorów.
    Jak to zrobiłaś, że skarpetki z Trekkinga wyszły prawi identyczne w przejściach kolorystycznych?
    Tak zachwalasz Balance od Zitrona, że lecę sprawdzić skład;-)
    Koleżanka na pewno będzie zadowolona z prezentu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne te Twoje błękitne dzianiny, zwłaszcza ta niebieskość chusty przemiła! Chyba wywołałaś tym postem błękitniejsze niebo:-) Pozdrawiam ciepło:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny kolor! Ja też bardzo lubię robic ciepłe skarpety na drutach. Zima wszyscy moi domownicy je noszą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Twój post dał mi wiele do myślenia. Dziękuję za intelektualną stymulację!

    OdpowiedzUsuń