15 września 2015

Drobiazgi

Tkwię po uszy w niemocy twórczej, niby coś robię, ale to zdecydowanie nie moje tempo. Zresztą, nie dziergam na akord, tylko dla przyjemności.
Ukończyłam, spośród 10 chyba zaczętych projektów, dwa. otóż i one:

Chustka ukośnikowa ozdobiona jedynie brzegiem pikotkowym z pięknej wełny Magico Tweed:



Skarpety, jak zawsze, to dopiero 13 para w tym roku, rekordu 27 par z ubiegłego roku nie pokonam.... 


Po 15 latach nastąpiła zmiana na podwórku, szczeniaka jednak nie ogarniamy, jego energia nas przerasta ;-)




12 komentarzy:

  1. piękna chusta :-)

    jakby Ci się nudziło, to ja chętnie przyjmę skarpety :-D urodziny mam w styczniu, także teges ;-)

    a psiesek przecudny! ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam tak jak Ty dziergam dla przyjemności, nie na akord. Chusta jest śliczna. Podziwiam urodę piesia. Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczeniak uroczy a chusta piekna,pozdrawiam trejtka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Faktycznie ten magico tweed magicznie piękny ;)) i prosty fason chusty to podkreśla. A piesek taki polarny (takie pierwsze skojarzenie) i po pyszczku widać że figlarz z niego. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale miło,cieplutko zrobiło się u ciebie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Piesek cudny ale skarpety bardzooo mi sie podobaja ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też dziergam dla przyjemności.
    Chusta jest świetna, skarpety również.
    Piesek to duże wyzwanie.
    Pozdrawiam cieplutko i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Słodka mordzia. :-) Chusta fajna, skarpetki podziwiam - chciałabym w tym roku zrobić chociaż jedną parę...

    OdpowiedzUsuń