27 sierpnia 2016

Wełna islandzka

Zakupiłam kolorową czesankę farbowaną przez Mistrzynię i uprzędłam. Dobrze mi szło, ale gotowa nić mnie przeraża ostrością i kłuciem. Wełna islandzka jest jeszcze bardziej ostra niż ta z rodzimych owiec. 100 gramów czesanki udało mi się wyciągnąć na 371 metrów. Mało. Żeby ćwiczyć przędzenie, trzeba mieć sporo czasu, a tymczasem urlop się własnie skończył.






14 komentarzy:

  1. Zdolniacha:)Piękna włóczusia. A urlopy, niestety ,mają to do siebie, że bardzo szybko mijają. Mój też się właśnie skończył:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następny urlop za rok, jest na co czekać :-)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Okropnie gryzie, więc ani na szal, ani na czapke sie nie nadaje, może ja podwoje i zrobie zimowe, ciepłe rekawiczki :-)

      Usuń
  3. Chciałabym kiedyś zrobić coś z takiej wełenki:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowne kolory! no idziesz jak burza urlop równie pracowi ty co reszta roku ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń