29 grudnia 2018

Niby nic, a cieszy

W świecie szydełkowym modny jest wzór o nazwie Virus. Mnie nie zaraził, ale musiałam go spróbować. Zdecydowanie dużego projektu jak chusta szydełkiem nie jestem w stanie zrobić, mentalnie mnie to przerasta, ale serwetka jest na moje nerwy. Zaczęłam w lutym. Skończyłam tydzień temu. To dowód, jak kocham szydełkować...... 




Jako przerywnik od wszystkiego zrobiłam skarpetki w radosnych, papuzich kolorach, na przekór tej ciemności za oknem. Włóczka to Opal, one mają najpiękniejsze farbowania ze wszystkich skarpetkowych włóczek. 



Zaś w tym tygodniu farbowałam, wreszcie znalazłam sposób na cudne bordo. Naprawiłam zepsutą innym farbowaniem wełnę, jest jej na tyle, że wyjdzie spora chusta. 






9 komentarzy:

  1. O jak tu radosnie.Zielona serweta I multikolorowe skarpety 😍😍😍😍

    OdpowiedzUsuń
  2. Virusy robiłam i fajnie się robi😁a serwetki jeszcze nie próbowałam. Nie znam wełny Opał ale kolory ma boskie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ten virus męczył, ale warto było dla efektu :-) Opala niestety nie mozna u nas kupić.

      Usuń
  3. Cudny kolor Ci wyszedł. Chusta zapowiada się pięknie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wirus w wersji serwetkowej wyszedł świetnie! To piękny wzór i bardzo zaraźliwy - mnie urzekło kilka wersji widzianych na żywo i kiedyś (kieeeedyś...) chciałabym się z nim zmierzyć. Skarpetki jak zwykle mistrzowskie. I piękne kolory tej farbowanki - czekam na efekt w udziergu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wirusa polecam, mimo że to okropny wzór, robi sie go praktycznie w miejscu, nic nie przybywa. Efekt jest, warto sie pomęczyć. Skarpetki jak skarpetki :-) Dziekuję :-) z farbowanki jestem dumna, wreszcie wiem, jak zrobić ładne bordo :-)

      Usuń