Tym razem była okazja (Secret Pal), by zabrać się za motek Aidy 5 w kolorze ecru Coatsa , mojej ulubionej kordonkowej marki. Robiło mi się wyśmienicie, wyszła serwetka o średnicy 40 cm.
19 maja 2011
9 maja 2011
Szydełkowe przerywniki
Zdecydowanie więcej robię na drutach. Ale zaczęły mnie denerwować resztki kordonków, które leżą po szafkach i wzięłam się za wyrabianie. Oto efekty z ostatniego weekendu:
Kordonek to aida 10 coatsa. Jest to świetnej jakości nitka, pięknie koloryzowana, ale mocno skręcona przez co zwija. Tą górną wymyślałam na bieżąco, byle nic już z nici nie zostało:) Zdecydowanie, nie mam ich gdzie położyć :)
Kordonek to aida 10 coatsa. Jest to świetnej jakości nitka, pięknie koloryzowana, ale mocno skręcona przez co zwija. Tą górną wymyślałam na bieżąco, byle nic już z nici nie zostało:) Zdecydowanie, nie mam ich gdzie położyć :)
8 maja 2011
Pochwalę się :-)
Drogie Czytelniczki :) Bardzo Wam dziękuję za dobre słowo, chyba spojrzałam na te moje ciapkate wyroby nowym okiem. Racja, powinien ten komplet podobać się mnie. No i będzie się podobał, nie wyląduje w szafie, a na pewno nie dam go nikomu.
Dorotko, masz rację, trochę go podblokuję, ale nie rozciągnę za mocno, bo chcę mieć ciepłu otulacz a nie mgiełkę ;-)
Nie dostaję prezentów. Wolę stosować się do biblijnej rady : "Rzuć swój chleb na powierzchnie wód, a po wielu dniach wróci do ciebie". Ale wczoraj dostałam wyjątkowy niby-prezent, nic materialnego, cieszyłam się jak dziecko: autroka wzoru mojej ciapkatej chusty umieściła jej zdjęcie na głównej stronie wzoru na Raverly:-)))
Można to obejrzeć TUTAJ.
Dorotko, masz rację, trochę go podblokuję, ale nie rozciągnę za mocno, bo chcę mieć ciepłu otulacz a nie mgiełkę ;-)
Nie dostaję prezentów. Wolę stosować się do biblijnej rady : "Rzuć swój chleb na powierzchnie wód, a po wielu dniach wróci do ciebie". Ale wczoraj dostałam wyjątkowy niby-prezent, nic materialnego, cieszyłam się jak dziecko: autroka wzoru mojej ciapkatej chusty umieściła jej zdjęcie na głównej stronie wzoru na Raverly:-)))
Można to obejrzeć TUTAJ.
7 maja 2011
Wymęczona chusta
Najpierw poddałam się urokowi moteczka urugwajskiej merino, kolorki mnie wciągnęły, kupiłam 2 motki, 1600m! Miała być chusta. Bo zimą w busach i na przystankach wymarzłam w szaliku z akrylu (dość!). Zaczęłam, zaraz się zmęczyłam, nic nie przybywało, mordęgę i katusze przeszłam. Robiłam ze trzy miesiące. Musiałam skończyć, przyłożyłam się, ale gdy zaczęłam robić z drugiego motka, to poczułam, że wariuje od tych kolorów i w ogóle przez te chustę. Skończyłam szybciutko i dorobiłam czapkę. Jeszcze zostało tego paskudztwa. Więc do ostatniego centymetra wyszydełkowałam brzeg chusty. Kolorek mnie zawiódł. W motku było pięknie, w robótce mało zachwycająco, nikomu się to nie podoba. :( Może sie przyzwyczaję.
Wyszło 200g wełny na drutach 3,5. Chusta dziergana jest nitką pojedynczą, czapka podwójnie. Rozpiętość chusty to 120cm. Nie blokowałam, i tak jest wielkie.
Wyszło 200g wełny na drutach 3,5. Chusta dziergana jest nitką pojedynczą, czapka podwójnie. Rozpiętość chusty to 120cm. Nie blokowałam, i tak jest wielkie.
Jestem znowu chora i ominęło mnie dzisiejsze spotkanie robótkowe :( Na pocieszenie zapisałam sie pierwszy raz od trzech lat blogowania na rozdawajkę u Muny :

5 maja 2011
2 maja 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)












