Zaczęłam, zgodnie z obietnicą daną sobie, urozmaicanie kuchni sobotnio-niedzilenej poprzez zapiekanki. Poszperałam w necie i znalazłam przepic, który musiałam wypróbować. Oto rezulat:
Przepis (jak ja zrobiłam):
1 kg ziemniaków obrać i ugotować, ostudzić i pokroić w plastry
1 duży por, 40 dag pieczarek i dwa ząbki czosnku (rozgniecione) udusić do miękkości, a następnie do gorących dodać dwa serki typu camembert i łyżkę śmietany, posolić, popieprzyć i dodać nieco tymianku
Do formy lub naczynia żaroodpornego dodać na dno nieco oleju, ułożyć warstwy: ziemniaki, farsz, ziemniaki, posmarować śmietaną, posypać startym żółtym serem, zapiekać pół godziny w temp. 150 stopni.
Podałam z sałatą zaprawioną rzodkiewką i szczypiorkiem.
Polecam!
26 września 2010
25 września 2010
Szaraczek a la Olivette
Leżała sobie w szafie Gedifra Highland Tweed o cudnym ciepłym składzie ( alpaka, merino, jedwab) i sama sie prosiła, żeby ja przerobić. I naszło mnie na Olivette z jesiennej kolekcji Twist Collective.
Oto wynik:
Oto wynik:
Przez zagapienie, bo bardzo dobrze mi sie robiło i nie widziałam potrzeby zagladać do przepisu, zamiast gładkich boczków i rękawów pociągnęłam wszystko ściagaczem 3 na 2. I podoba mi sie bardziej niż oryginał :-) I tak zrobiłam po swojemu, bo zamiast robienia tułowia w jednej części zrobiłam w trzech. I wykrój rekawa i dekoltu też sobie sama rozplanowałam, jak zawsze na oko. Przepis sie przydał, bo nie wiedziałam, jak zrobić ten ażurek.
Sweter znów jest szeroki, wyszło 50 dag wełny na drutach 4,5 mm, ale ściagacz go ładnie trzyma.
Thaitko, zważywszy, że jem obiad raz w tygodniu, to chyba nie grozi mi utycie z powodu ziemniaczków :-)
20 września 2010
O ziemniakach
Ziemniak ziemniakowi nierówny. Ludzie lubią, żeby ziemniaki były sypkie i gotowały sie najlepiej 10 minut. A ja wprost przeciwnie. Dlatego specjalnie dla mnie Mąż mój dobry zakupił sadzeniaki o miłej nazwie Ditta. I wyrosły:
Są bardzo twarde, ciężko je na surowo przekroić nożem, gotują się 40 minut, sa zwarte w konsystencji i kleiste. Mniam!!
Specjalnie dla mnie urosło tych ziemniaczków około 1 tony :-) Część odejdzie na sadzenie wiosną, część pewnie zjedza kury, ale reszta dla nas. Planuję zimą pichcić zapiekanki.
A tak wygląda nasz kombajn do kopania ziemniaków:
Lubię maszyny.
19 września 2010
Wrzosem jesień się zaczyna:-)
Wreszczie !! Ten sweterek skończyłam w lipcu, ale dopiero dziś nastała odpowiednio chłodna i słoneczna aura, by móc go uwiecznić na zdjęciu:
Zrobiony jest z trzech motków Noro Silk Garden Sock na drutach 4,5 mm. Wyjątkowo udał się komuś ten zestaw kolorów: same wrzosy byłyby nudne, wstawka szafiru i mocnej pistacji wyjątkowo rozświetla ten sweter.
18 września 2010
Schemat do wymarzonego ażuru
Schemat pochodzi z wydanego w 2004 zeszyciku specjalnym Burdy "Druty i oczka". Naprawdę go polecam, można go czasem spotkać na allegro. Są tam wzory, za które na ravelry każą sobie słono płacić w obcej walucie :-) Jedynym mankamentem tego zeszyciku jest to, że ma zupełnie niestandardowe oznaczenia na schematach, ale dla chcącego nie ma przecież nic trudnego:-) Ileż języków trzeba poczytać, by zrobić upragnione dziergadełko? Ostatnio sie złapałam, że z łatwością wchodzą mi fińskie opisy;-) Pewnie Wy też tak macie :-)
Ten wzorek, który sobie wyrobiłam, to fragment pokazanego na zdjęciu wzorku, robiłam rzędy od 1 do 6.
17 września 2010
Upragniony ażur
Jest taki ażurek, którego chciałam sie nauczyć conajmniej od 20 lat. I próbowałam w związku z tym raz niejeden. Zawsze klapa, zawsze nic i odkładałam schemacik ze smutkiem na lepsze czasy. Wreszczcie się dziś zmobilizowałam, przemyślałam najpierw obrazek, potem połączyłam go ze schemacikiem i wyszło!!!!
I okazało się, że wystarczyło pomysleć ;-)
16 września 2010
Chusta w różu
Zrobiłam kolejną chustę, właścicielką nie jestem ja. Choć nie powiem, moje "dziełko" podoba mi się :-)
Chusta jest bez "dzioba", robiona z włóczki Himalaya Tilsim, wyszło 6 motków na drutach 6. Robiło sie bardzo przyjemnie. Włóczka posiada złotą nitkę, co czyni chustę elegancką :-) Mam jeszcze trochę tych motków i chyba machnę dla siebie golfik:-)
Chusta jest bez "dzioba", robiona z włóczki Himalaya Tilsim, wyszło 6 motków na drutach 6. Robiło sie bardzo przyjemnie. Włóczka posiada złotą nitkę, co czyni chustę elegancką :-) Mam jeszcze trochę tych motków i chyba machnę dla siebie golfik:-)
Ta chusta to moja ostatnia robótka, skończona wczoraj. Do pokazania czekają dwa sweterki, ale albo nie ma słońca niebędnego do dobrego zdjęcia, kiedy ja jestem w domu, albo jest słońce, a ja jestem w pracy do późna. Ech....
5 września 2010
Miały być Czerwone Wierchy
Tym razem górska wyprawa miała na celu przejście Czerwonych Wierchów, jednej z moich ulubionych tras.
Na dole, wyglądało wszytsko ładnie: ośnieżone szczyty, wysokie chmury, super widoki. Więc poszliśmy na Ciemniaka:
Było fajnie, aż skończyły się kosodrzewiny i zaczęła wysokość ok 1600m npm.
Po dojściu pod Ciemniak zapadła decyzja, że schodzimy w doliny, zaczęło padać i koło Giewontu zobaczyliśmy helikopter:
Na dole, wyglądało wszytsko ładnie: ośnieżone szczyty, wysokie chmury, super widoki. Więc poszliśmy na Ciemniaka:
Było fajnie, aż skończyły się kosodrzewiny i zaczęła wysokość ok 1600m npm.
Szło się dość ciężko, miejscami kije wpadały aż po rękojeść, zimny wiatr pchał na szczęście w plecy, i dobrze, że ktoś tamtędy szedł wcześniej i zostawił ślady.... Można było się na nich wspierać.
Cały czas mieliśmy za soba takie widoki, to Tatry Zachodnie, widać lawinę na masywie Ornaku, po drodze przechodziliśmy przez trzy lawiny.
Wypadek ten ostudził zapał grupy młodych ludzi, którzy uważali, że dalsza droga pod górę to pestka.
W tym roku tam już raczej śnieg nie stopnieje. Ale gdzieś niżej to jeszcze może uda się tej jesieni pójść.
2 września 2010
Schemat do serwetki i coś jeszcze
Na prośbę Ani zamieszczam schemat serwetki filetowej i jeszcze jednej, która sąsiaduje w gazetce z moją. Nie lubię :łysych" brzegów, więc dorobiłam do mojej jeden rządek koronki.
2. Wymień 10 rzeczy, które lubisz
3. Przyznaj tę nagrodę 10 innym blogerom i poinformuj ich komentarzem.
Do zabawy zaprosiła mnie Antosia:-) Podoba mi się ta zabawa, bo trzeba się zastanowić, co się lubi. Znacznie łatwiej jest narzekać i szukać dziury w całym, niż się cieszyć drobnymi, ale ulubionymi zajęciami czy rzeczami. Postrzegam tę zabawę jako swoistą kurację na optymizm :-)
10 rzeczy, które lubię:
1. robić na drutach
2. szukac nowych wzorów
3. gotować
4. robić przetwory
5. chodzić po górach
6. chodzić w ogóle
7. kolory: niebieski, brązowy, fioletowy, bordo
8. zimę, zimno i śnieg
9. przyrodę
10. smak kwaśny
Tak sobie pomyślałam, że dopiszę od razu, czego nie lubię:
1. lata i upałów
2. koloru białego w odzieży
3. smaku selera i pietruszki
4. plażowania
5. narzekania
6. rozmów o niczym i żartów
7. owadów
8. kina
9. podróżowania
Łatwiej poszło z tym, co lubię :-) Naprawdę poczułam sie lepiej:-)
Zasady zabawy:
1. Napisz, kto przyznał Ci tę nagrodę2. Wymień 10 rzeczy, które lubisz
3. Przyznaj tę nagrodę 10 innym blogerom i poinformuj ich komentarzem.
1 września 2010
Serwetka z resztek
Jakiś czas temu, a raczej dawno temu, zrobiłam serwetkę wzorem filetowym, bo nie chciało mi się na okrągło. Wyrabiam resztki i zapasy kordonków, serwetek już nie mam gdzie kłaść, więc i ta jest na prezent. Jest zrobiona ze snehurki, którą kiedys kupowałyśmy w Czechach z Mamą na kilogramy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















