21 stycznia 2019

Zaróżowiłam się

Nadziergałam w styczniu mnóstwo czapek, dzis pokazuję różowe, kolor w sam raz, twarzowy, a do tego absolutnie poprawiający humor w tę szarośc, co to ja zima nam oferuje. 

Oto Zoe z wełny Charisma Alize, wzór męczący, pracochłonny, ale wart każdej spędzonej na jego pleceniu minuty: 




Prosta czapka Westminster, wzór jest strukturalny, mało widoczny na różowym melanżu pięknej wełny Campolmi Roberto Filati Sport:


Włóczkę na tę Czapkę mam spadkową, po sweterku Ciotki, znalazłam ja prutą na strychu Babci. Jest to bardzo cienka wełna, którą jakiś czas temu przewinęłam, leżała na widoku i czekała na swój wzór, aż pojawił się takiż naszej rodzimej Autorki Doroty Knitolog - Valentine. I oto, co zdziałałam : 





19 stycznia 2019

Komin w odcinkach

Wreszcie mogę przedstawić efekt całorocznej zabawy, o której pisałam już TU. bardzo podziwiam Kamilę, która włożyła mnóstwo pracy, by przygotować 12 lekcji filmowo-opisowych, a osoby, które dopiero się uczą dziergać, mogły naprawdę wiele się nauczyć. Ja sama, choć robię na drutach od 40 lat, po raz pierwszy zmuszona zostałam do zrobienia: mozaiki, pasków w okrążeniach, ściegu gwiazdkowego, dwukolorowej brioszki, a o ściegu bambusowym to nawet wcześniej nie słyszałam :-) Sama dołożyłam sobie dwukolorowy ryż łamany, który bardzo mi się podoba. I tak mi się spodobał, że ściegiem tym do kompletu dorobiłam czapkę.
jestem zachwycona efektem. Gdy usłyszałam o zabawie, to od razu wiedziałam, jakich włóczek chcę użyć. Okazało się, że indyjski róż i bordo pasują do siebie wspaniale.






3 stycznia 2019

Podliczenie moich dziergadeł w 2018

Miałam plany, to oczywiste, do zrealizowania w ubiegłym roku. To wszak nieistotne, jaka jest data, ale czas odmierzany odcinkami daje jakieś poczucie uporządkowania. Podliczyłam moje "dokonania":

5 serwetek szydełkowych - miało być 6
1 serwetka drutowa -  planowałam 6
7 czapek - też zakładałam 6
17 par skarpetek - tu przesadziłam, powinnam się ograniczyć do 12 ;-)
10 swetrów - jestem zadowolona, planowałam 6
14 chustek - to także nadmiar, wystarczyłoby 6
pół koca skończonego, pół koca zaczętego - z moich koców/pledów jestem szalenie dumna :-)
1 komin, taki szal -  efekt całorocznej zabawy
jakies 2 czy 3 uprzędzione motki
szyć szyłam za mało, ciągle nie mam motywacji, ale może wreszcie się ruszę z tą robotą....

Wyciagnęłam z dna szafy dwa rozpoczęte przed wiekami szale, czas je skończyć. Planuję robić coś z moich farbowanek, których przybywa.

Zatem - do dzieła :-)




29 grudnia 2018

Niby nic, a cieszy

W świecie szydełkowym modny jest wzór o nazwie Virus. Mnie nie zaraził, ale musiałam go spróbować. Zdecydowanie dużego projektu jak chusta szydełkiem nie jestem w stanie zrobić, mentalnie mnie to przerasta, ale serwetka jest na moje nerwy. Zaczęłam w lutym. Skończyłam tydzień temu. To dowód, jak kocham szydełkować...... 




Jako przerywnik od wszystkiego zrobiłam skarpetki w radosnych, papuzich kolorach, na przekór tej ciemności za oknem. Włóczka to Opal, one mają najpiękniejsze farbowania ze wszystkich skarpetkowych włóczek. 



Zaś w tym tygodniu farbowałam, wreszcie znalazłam sposób na cudne bordo. Naprawiłam zepsutą innym farbowaniem wełnę, jest jej na tyle, że wyjdzie spora chusta. 






27 grudnia 2018

Chust nigdy za wiele

Ostatnimi laty zima nas pogodowo nie rozpieszcza, wciąż jest szaro, ciemno i depresyjnie. Nawet nie ma warunków do fotografowania udziergów. Zanim jednak rok się skończy, mimo szarości i braku światła udało się uwiecznić coś:
Chustkę moim ulubionym wzorek Kiri wydziergałam z wełny estońskiej, która pozostała po projekcie koc. jest ogromna, jest wełniana, jest surowa, mocno śmierdzi i gryzie, ale spełnia swoją rolę ocieplacza.





Miałam już nie robić ukośników, ale nic sensownego nie wyjdzie z jednego motka nici, z 400metrów. Wyrosłam z małych apaszek, a ukośnik da się kilka razy owinąć wokół szyi. Wełna to mój ulubiony Zauberball. Po zakończeniu projektu, podczas przetrząsania moich zapasów, odkryłam jeszcze dwa motki tej włóczki..... a mogło wyjść coś fajnego..... Nie lubię pruć. 








2 grudnia 2018

Oliwka w tweedzie

Kocham tweed, a ostatnio lubię zielony, połączyłam te dwie sympatie w nowym prostym sweterku wykonanym z nitki Smarties firmy Pecci Filati. Nić zawiera w sobie  merino, alpakę i jedwab, dotyk luksusu. Do sweterka uszyłam golfik, a i spódnica jest szyta przeze mnie z flaneli wełnianej, której szukałam kilka lat. Jestem zadowolona ze wszystkich trzech własnoręcznie wykonanych sztuk odzieży :-)



A to prawdziwy kolor sweterka:


11 listopada 2018

Szydełkowy koc

To mój drugi szydełkowy koc, robiony z dużymi przerwami przez 14 miesięcy, a tak naprawdę, to leżał chyba 4 miesiące czekając na obrobienie, co zajęło mi jakieś 5 godzin zaledwie. Wyszło, jakim jestem leniem :-) Zrobiłam mój koc z wełny estońskiej o grubości 4/2, czyli 400m na 100g, za pomocą szydełka 3,25. Wielkość to 1,70 na 2,5 metra. Koc składa się z 48 kwadratów 15-rzędowych. Kolory są zielono-zachwycające. To nic nie szkodzi, że jego kolorystyka nie pasuje do żadnego z pomieszczeń w moim domu, grunt, że mi się podoba :-)


Dzierganie kocy jest wciagające, dlatego od razu zaczęłam następny: 


3 listopada 2018

Sweter z Noro

Świat jest mały i dzięki temu bogactwo Japonii, jakim jest włóczka Noro, jest i u nas dostępne. To mój kolejny już wyrób z tej włóczki, jej jakość i kolory są zniewalające mimo strasznej ceny ;-)  Tym razem zastosowałam Noro Silk Sock Garden. Jak wyszło? Moja mina mówi, co ja o tym myślę. 







27 października 2018

Sierpniowy sweter

Miałam w największe sierpniowe upału duże natchnienie na dzierganie swetra, który by mnie ogrzał jesienią. Włóczka była dość przyjazna, bo mieszanka wełny i bawełny nie grzała mnie za bardzo w dłonie podczas dziergania. Wyszło nieźle, jestem zadowolona, sweterek nie jest ani za duży, ani za mały i nie dostrzegam w nim mankamentów, zatem nie zaliczam go do bubli i na pewno będzie noszony :-) Włóczka to wycofana już z produkcji Duetto firmy Mondial.
Mimo że sweter czekał dwa miesiące na fotki, to wyszło dość słabo, a ja po chorobie wyglądam jakoś blado :(





14 października 2018

Jaycee

Po raz pierwszy w moim dziewiarskim życiu wysiliłam się i zrobiłam sweter dokładnie według przepisu. Dałam radę nie mądrzyć się, nic nie zmieniać, tylko zrealizować pomysł autorki. Wzór przeze mnie wykorzystany to Jaycee by Isabell Kraemer. Jest doskonale rozpisany, sweter jest bardzo wygodnie wyprofilowany i jestem z niego naprawdę zadowolona. Robiłam z włóczki, którą kupiłam na ebay jako jasnoniebieską, a przyszła zielona..... Wełna to Debbie Bliss Fine Donegal, już wycofana z produkcji.
Wczoraj miałam okazję uczestniczyć w zlociku dziewiarskim w gościnnym miejscu jakim jest Młyn Jędrów koło Suchedniowa. 40 szalonych włóczkomaniaczek zrobiło niesamowita atmosferę w bardzo ciekawym miejscu. Warto było tyle kilometrów ruszyć się z domu, choćby dla powstałych zdjęć :-)





Koleżanki przywiozły mnóstwo udziergów, podziwiałam robótki, które znałam do tej pory ze zdjęć. 





A to młyn Jędrów. 




To ja na tle 400-letniego dębu..... wielkość pnia robi wrażenie. 




7 października 2018

Dwie ścieżki do wyboru

Tak właśnie nazywa się wzór, który zastosowałam w nowej chuście, TU do kupienia.  Już kiedyś go robiłam, wyszła bardzo elegancka chusta, do przypomnienia TU. Tyma razem miałam dylemat, co zrobić z jednym motkiem ślicznej wełny farbowanej przez Joannę z Fiberro.pl w kolorach, które są odcieniami koralowego i szaro-beżowego. Nieoceniona koleżanka Agata (koniecznie zajrzyjcie na jej profil na Ravelry), mistrzyni w doborze kolorów, pomogła mi podjąć decyzję co do wzoru i połączenia z innym kolorem. Dodałam do farbowanki miękka Florę Dropsa w kolorze naturalnym. oto co wyszło, jestem zachwycona :-) 200g zużytej włóczki, to 800 metrów, wyszedł pół olbrzym ;-)