20 maja 2018

Kolejna strzałka

Poszłam za ciosem i zrobiłam kolejna strzałkę z włóczki, którą z 10 lat przekładałam z miejsca na miejsce, nitka to Katia Darling (75% wełny), wykorzystałam 150 g, bo tyle przed laty kupiłam w pasmanterii w Krakowie. To były czasy, gdy wełna zaczęła się dopiero pojawiać, kiedy okazało się, że istnieje coś poza polskim akrylem z Aniluxu. Mnie się podoba, wzór zwykły pasiak zamienił w niezwykły pasiak ;-) Żółty zaś bardzo rozwesela :-)




A to przy okazji pochwale się kolejnymi siatkami w ciekawe wzorki :-) 




A to gęś, prawda, że piękna? 





16 maja 2018

Sweter tweedowy

Kocham tweed, nie tylko w wydaniu włóczkowym, ale także jako tkaninę. Z uodobaniem go noszę, mam nawet tweedową torebkę :-) Dawno nie dziergałam tweedu, a mam zapasy w różnych kolorach. Padło na kolor, którego nazwać nie potrafię, nie jest to bordo, coż niby winny, a jakby pod buraczek. W każdym razie sweter dziergałam go z wielka radościa i dośc szybko, a tymczasem sweter zrobił mi psikujsa, bo po praniu lekko sie podfilcował, co spowodowało, że sie zmniejszył i radość ma prysła jak bańka.  nadal jednak mi sie podoba i mam w planach go nosić. To wełna w 80%, więc będzie odpowiednio ocieplał, gdy przyjdzie na to czas.
Włóczka to włoska wełna Filati.





14 maja 2018

75% normy

Ta normą jest 12 par skarpet, które mam wydziergać w tym roku. Dosłałam jednak jakiegoś przyśpieszenia i w tym roku wykonałam już 8 par. Teraz odpuszczam skarpetkom i biorę się za co innego. Te dwie pary są dla Męża, który pokochał wełniane skarpetki, choć jego droga do ich zaakceptowania była długa i dla mnie trudna. Cierpliwość mnie uratowała :-)
Pasiaki są wykonane z wełny Trekking XXL (www.e-dziewiarka.pl), a te drugie z wełny skarpetkowej Regia (www.zamotane.pl).










12 maja 2018

Paski inaczej

Tej zimy w domu jakoś marzłam, choć temperatura była taka jak zawsze. Może to starość ? :-)) Postanowiłam zrobić sobie dużą chustę, by mnie dobrze grzała po grzbiecie, bo te, co mam, to małe byle jakie apaszki. Ostatnio modny zrobił się pewien model, który Polki nazwały strzałką. Zrobiłam. Była to męka, bo samymi prawymi oczkami trzeba było przedziergać ponad 400 rzędów, a włóczki przerobiłam 300g. Dałam radę i oto jest, moja strzałka. Dziergałam według łopatologicznego przepisu Kruliczycy Wydziergałam moją strzałkę z popularnej wełny Delight. To, co mi się spodobało, to to, że ze zwykłej paskowej włóczki wyszło jakoś tak przyjemnie i oryginalnie.







6 maja 2018

Nie lubię szyć

Szycie jest gdzieś obok mnie przez całe moje życie. Moja Babcia Stasia była krawcową-samoukiem, nie kupowała ubrań ani sobie, ani Dziadkowi, nie szyła jedynie grubych płaszczy czy kurtek. Połowę młodości spędziłam w Jej towarzystwie, musiałam trochę nasiąknąć, a będąc dzieckiem, 6-latką, właśnie u babi bawiłam się szyjąc fastrygą ubranka dla lalek. Nie ma się więc co dziwić, że mój Ojciec kupił do domu maszynę do szycia, bo bez niej nie wyobrażał sobie domu i tym sposobem moja Mama nauczyła się szyć. Był czas nawet gdy szyciem sobie dorabiała, jej hitem była spódnica  ze skosu z jednym szwem, wciąż mam w planach taką sobie uszyć :-) Pamiętam siebie szyjącą na maszynie w wieku 12 lat. I tak to trwa.
Niedawno kupiłam sobie nowe maszyny, stębnówkę i coverlock, ale czasem stoją miesiącami nieużywane, bo mnie do szycia musi zmusić wyjątkowe szyciowe natchnienie :-) I teraz właśne jakoś mnie naszło :-) Zatem się pochwalę, co uszyłam w przeciągu dwóch ostatnich dni:

Spódniczka z resztki materiału, z którego jeszcze w podstawówce Mama Siostrze uszyła modne wówczas spódnico-spodnie, po 30 latach dla resztki znalazłam zastosowanie(kryty zamek, odszyta podszewką):


Prosty kawałek bawełny obszyłam koronką i wyszedł przyjemny bieżnik na stół w kuchni: 



Z resztki materiału po spódnicy powstała mała siatka za zakupy: 


A to artykuł pierwszej potrzeby w kuchni -  puchate rękawiczki z resztki materiału po mojej ulubionej siatce :-) 


Moim marzeniem, które jest do zrealizowania, jest szycie sobie żakietów i płaszczy. Póki co, jeszcze do tego nie dorosłam. mam na koncie sukienki, bluzki, spodnie, koszulę, kapelusze i mnóstwo drobiazgów, ale tez jeden nieudany płaszcz. Pochwalę się przy okazji, że znajoma krawcowa powiedziała mi: szyj, bo masz pojęcie :-) 




4 maja 2018

Wycieczka do miejsc ciekawych

Mieszkam w jednym z najciekawszych kawałków Polskich, z każdego kąta wygląda historia. Niestety, nie mam okazji zwiedzać, jedynie wiem o pewnych zamkach, skansenach, muzeach.... Ale udało się, po bodajże 7 latach planowania, wybrać się 100km na północ i zobaczyć dwa ciekawe miejsca.

W miejscowości Jędrzejów znajduje się miejskie muzeum, które kryje w sobie trzecią co do wielkości na świecie kolekcję zegarów, głównie słonecznych.  Kolekcja ta jest stale powiększana, a zawiera ona eksponaty takie ja starożytna klepsydra wodna do prawie współczesnych modeli. Naprawdę warto zobaczyć. Ponadto ciekawy jest sam budynek, który jest pięknie wyposażoną kamienica właścicieli i założycieli kolekcji, Przypkowskich.







20 kilometrów w stronę Kielc znajduje się ogromne Muzeum Wsi Kieleckiej w Tokarni. Chodziliśmy trzy godziny i nie zobaczyliśmy nawet połowy. Piękne miejsce. Niestety, wysiadł mi telefon i nie mam za dużo zdjęć. Ilość chałup jest ogromna, każda inaczej urządzona. Zgromadzono tam wiele ciekawych eksponatów. To, co nas ruszyło, to trzymane w nieciekawych warunkach zwierzęta. Pracują tam owce, krowa, konie, kozy, jakieś ptactwo, ale o 15-tej, gdy pracownicy kończą zmianę, są zamykane w dusznych i nie sprzątanych stajniach...... Akurat na tym punkcie jesteśmy bardzo wrażliwi. 




W jednej w chałup była ekspozycja robótkowa, historia tkaniny kieleckiej począwszy od wełny do utkanego materiału. Mimo, że eksponaty maja ponad 100 lat, to nadal zapalone hobbystki obrabiają wełnę takimi samymi narzędziami i metodami :-) 





18 kwietnia 2018

Tweedowy sweter

Wymarzony. Zrealizowany.
Felted Tweed Rowana w cudnym granatowym kolorze połączyłam z cienką nitką bawełniano-wełnianą Coast Holst Garn, żeby dzianina była masywniejsza. Wyszło dobrze, sweter jest bardzo wygodny, a przy tym ogromnie mi się podoba, ten na pewno nie pójdzie do szafy, ale będę go nosić. Ozdobiłam do prostym ażurem, mało widać, ale nie jest nudno. Dziergałam go intensywnie, w każdej wolnej chwili, przez grudzień i styczeń, w lutym myślałam, czy nie spruć, ale zaryzykowałam, dorobiłam rękawy i jestem niezwykle teraz kontenta :-) Szkoda aż, że przyszły upały..... Kolor jest taki, jak na zdjęciach z brązowym tłem.
I nie mogłam sobie odmówić kozich klimatów :-) małe mają dziś 12 dni.










14 kwietnia 2018

Skarpetki i zwierzęta

Przez miesiąc w busach dziergałam skarpetki z wełny Trekking XXL, zużyłam prawie cały motek, więc mam skarpetki prawie pod kolana, bardzo mi się podobają.




A to kocurek, który u nas urodził się w listopadzie. Stary kot o imieniu Sfinks, bardzo ze mną zaprzyjaźniony, miał pięć lat, zimą rozchorował się i juz go z nami nie ma. Ten kocurek miał siostrę, ale zginęła na drodze, niestety mieszkam przy ruchliwej drodze wojewódzkiej. Ciekawa jestem, co z niego wyrośnie, póki co ustawił sobie cztery razy większego od siebie psa :-)


A to kozy, Marysieńka i dwa marianki, które dziś skończyły 8 dni :-) Szary będzie miał rogi i już bodzie matkę, gdy coś mu się nie spodoba :-)